ważne daty
2010-06-27

Znów ząbki ruszyły pełną parą dziś mama zauważyła 4 nowe ząbki: lewą dolną 3-kę, górne 4-ki i prawą dolną 4-kę teraz to kurczaka mogę śmiało obgryzać z kostki ;D


2010-06-27




2010-06-12

Kolejny ząbek na pokładzie :) Tym razem jest to dolna prawa trójeczka i takim sposobem mam już 11 ząbków!!!


2010-05-15

Twardo stąpam po ziemi :) Przeszedłem sam 2,5 metra ale radocha !!!!


2010-05-13

Przebiły Mi się górne trójeczki i takim sposobem mam już 10 ząbeczków ;)


więcej »
powiedzonka
2010-07-30




2010-03-14

Baby Names



2010-01-08

Powiedziałem tata


2009-07-21




2009-07-15

Free Cursors


więcej »
Archiwum:

Z Tatą
(2010-09-04)

W dniu naszego powrotu a było już to niecałe dwa tygodnie temu na niebie pokazało się słońca i była piękna pogoda niestety o wyjściu nie było mowy, cały dzień poświęciliśmy na spanie czy też odpoczynek po naszej długiej podróży, drugiego dnia jak po złości pogoda już się popsuła i tak było przez dwa kolejne dopiero w sobotnie późniejszym popołudniem pokazało się słoneczko i od razy wyskoczyliśmy na dworek ;) Oczywiście udaliśmy się na polanę bo tam mogę hasać do woli...(poniżej kilka zdjęć)

Siedzieliśmy sobie dość długo mama za mną ganiała a tata - leniuszek wylegiwał się na kocu.. Później obrałem sobie jeden kierunek kawałek od nas na wyznaczonym liniami boisku, starsi kolesie grali w piłkę  co Mnie bardzo się spodobało bo widziałem że piłki co chwilę gdzieś latały, kiedy doczłapałem się dość blisko a mama za Mną oczywiście, biłem im brawo za udane akcje a oni się uśmiechali do Mnie, radocha jak nic ;) I tak właśnie mijały nam dni!!!







Komentarze (2):
napisz komentarz

Mini masteczko
(2010-09-02)

Dzień przed wyjazdem do Pl urządziliśmy sobie małego grilla na podwórzu w towarzystwie wujka Pawła. Popołudniu była dość ładna pogoda i postanowiliśmy podjechać nad Strand gdzie znajdowało się Wesołe miasteczko.

Jak dla Mnie było mini, bo dla dzieciaczków takich jak Ja nie było nic specjalnego, była stara karuzela no i ciuchcia.. Z której nie było mowy że nie skorzystam ;P Że byłem jeszcze tyci za mały do niej, dopilnowała Mnie starsza ode dziewczynka, która zaoferowała pomoc i całą przejażdżkę siedziała obok Mnie i pilnowała żebym nie wypadł ...

W ogóle nic a nic się jej nie bałem i dzielnie siedziałem i korzystałem z przejażdżki ;) A starszyna też sobie skorzystała i największą dla nich atrakcją był "Młot" i jeździli na nim na przemian tak że zawsze jedna osoba zostawała ze Mną i tak w kółko aż każdy objechał dwa razy.. Później znudzeni już miejscem wróciliśmy do domu gdzie Mnie czekało już spanie.. I właśnie podczas Mojego spania gdzie reszta dalej grillowała  poleciał spontaniczny pomysł taty" Jedziemy do Polski"  I tak się stało na drugi dzień byliśmy już w drodze do rodzinki hihi!







Komentarze (8):
napisz komentarz

Zwiedzanko
(2010-09-01)

Po całodniowym grillowaniu i nie przespanej nocy czekało nas niedzielne zwiedzanie.... Moglibyśmy napisać w tytule zwiedzanie na szybkiego a czemu tak ?? Po pierwsze dziadkowie wracali w ten dzień do domu po 18 mieli wyruszać busem a po drugie to My też ;/ ale w nocy z niedzieli na poniedziałek planowany wyjazd był na 5 rano a My nic nie mieliśmy jeszcze spakowane a było tego sporo. Na szczęście pogodę mieliśmy super i wyruszyliśmy z dziadkiem który podjął się oprowadzenia nas. Najpierw wyruszyliśmy na rynek, który okazał się być piękny i kolorowy, wszędzie praktycznie trwały prace remontowe a szkoda z jednej strony bo przez to nie udało nam się zobaczyć większości Zamojskich zabytków...A na zdjęciach będzie widać "Ratusz na Wielkim rynku i budynki ormiańskie":




Później wyruszyliśmy w kierunku "Fortyfikacji obronnych inaczej też Nadszańce" - potężne gmachy ceglano-kamienne, służące za działobitnie. Zostały wzniesione w latach 1825-1830 wg projektu gen. J. Mallestkiego w stylu surowej klasycyzującej architektury francuskiej. Spora ich część zachowała się w nienaruszonym stanie, w Zamościu znajdują się tunele podziemne którymi można przejść prawie całe miasto :) Można nieźle pobawić się w chowanego hihi.... :




Następną rzeczą w kolejce było zobaczenie "pomnika Jana Zamojskiego" który znajduje się na Starym Mieście w Zamościu, naprzeciwko Pałacu Zamoyskich przy ulicy Akademickiej Monument został zaprojektowany przez krakowskiego rzeźbiarza, profesora Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie Mariana Koniecznego, twórcy m.in. warszawskiej Nike. Pomnik odsłonięto 17 września 2005 r., w 400. rocznicę śmierci Jana Zamoyskiego... Po tym poszliśmy pod "Zespół Forteczny Bramy Szczebrzeskiej" no i na koniec podjechaliśmy nad zalew z tej strony można było łowić rybki.


Wycieczka była udana i męcząca bo w drodze do domu przysypiałem już u mamy na kolanach... Oczywiście przy wysiadce musiałem się obudzić, przed porządną drzemką trzeba było wrzucić coś na ząb. Babcia już zrobiła obiadek i mielonym kotlecikiem nie pogardziłem, zapiłem soczkiem i mama zaniosła Mnie do łóżeczka. cdn...







Komentarze (8):
napisz komentarz

Pożegnanie
(2010-09-01)

No więc po tej całej drzemce miałem może ze dwie godzinki żeby nacieszyć się dziadkami z Warszawy.... Oczywiście szybko zleciało i czas było się pożegnać. Rodzice z ciocią pojechali odwieść ich na dworzec a Ja zostałem z drugimi dziadkami którymi też miałem ostatnie w sumie chwile do nacieszenia się ;/

Po powrocie rodziców zaczęło się stopniowe pakowanie, później kąpiel, kolacja i spanie a rodzice kończyli dalsze pakowanie. Sami w sumie poszli późno spać a pobudka była już przed 4.. Ja oczywiście miałem kilkanaście minut fory dopóki nie przyjechał Kruszyna.... Babcia została ze Mną a rodzice wszystko znosili do samochodu, a na dole okazało się że za mało miejsca ma ten nasz samochodzik hihi i niestety Mój kochany wózeczek został u dziadków ale za to nabraliśmy baniaczki własnoręcznie kiszonych ogóreczków, słoiki w zalewie musztardowej łagodnej i ostrej świeże ogóreczki i świeżutkie pomidorki prosto z ogródeczka dziadków no i oczywiście zakupy spożywcze do domu jak i produkty dla Mnie!!! Gdy wszystko było zapakowane czas był się żegnać, dziadzio wstał do nas i wyściskani i wycałowani ruszyliśmy w długą drogę (ok 20/h) do promu.

Podróż powrotna była już troszkę mniej przyjemna wcale nie chciało Mi się siedzieć bo tym jak się rozbrykałem a tu taki szmat drogi, do tego pogoda była ładna pech chciał że więcej zostać nie mogliśmy... Do promu dojechaliśmy na 2gą znów udało nam się wejść na wcześniejszy prom a w środku poszliśmy na salę dla dzieci, ale się wyszalałem aż inne mamuśki na Mnie patrzyły jak szaleję i ciągle się śmiałem, nawet z tego że się potknąłem o coś czy nawet jak się ktoś na Mnie spojrzał, jaja były nie z tej ziemi a mama na sam koniec musiała zapomnieć aparatu z samochodu znów pech ;/ Na sam koniec jakoś mama Mnie uśpiła ale po chwili gdy już dopłynęliśmy do brzegu znów się obudziłem.

Do domku mieliśmy już Mniej niż godzinkę, ale najpierw odwieźliśmy wuja i potem już 5 min i w domu. Tata najpierw wyciągnął Moje łóżeczko żeby mama mogła Mi pościelić i położyć Mnie spać, z tego wszystkiego dosłownie w chwilę zasnąłem a rodzice przynieśli resztę naszych rzeczy i sami w końcu z ulgą położyli się wygodnie i zasnęli !!! The End







Komentarze (5):
napisz komentarz


Strona: 1
archiwum
mój blog odwiedziło 11684 osób